Naratów to niewielka wieś w województwie dolnośląskim, położona kilka kilometrów od Góry. Znajduje się poza utartym szlakiem, nie jest miejscem turystycznym – a szkoda bo w centrum wsi znajduje się niewielki a mimo to imponujący pałac pochodzący z XVIII wieku. Historia jego jest długa, ale mało znana. Jednak jak na porządny pałac przystało posiada on swoją legendę a nawet Białą Damę! Zobaczcie sami…
Krótka historia pałacu
Pałac został wzniesiony w 1735 roku o czym wspomina portal datowany właśnie na ten czas. W roku 1900 doszło do ważnej przebudowy (nie jedynej). Dwór (bo do tej pory tak mówiło się o Naratowie) powiększono o bajkową wieżę. To dzięki niej zaczęto mówić o majątku jako o pałacu a całe założenie nazywano pałacowo-folwarcznym.
Przez te wszystkie lata właściciele majątku zmieniali się dość często, jednak najbardziej zapamiętana została rodzina von Diebitsch i von Prittwitz. Wszystko za sprawą herbów rodzinnych, które zdobią wejście do pałacu po dziś dzień.


Po wojnie w pałacu działał PGR, stan pałacu pogarszał się z roku na rok. W 1965 roku podjęto decyzję, że czas najwyższy na remont! Jak powiedziano tak też zrobiono. Pałac został wyremontowany i przerobiony na mieszkania dla pracowników PGR-u. W późniejszym czasie działał tu też magazyn obrony cywilnej.
Aktualnie pałac jest własnością prywatną chociaż nie wygląda jakby ktoś z niego korzystał. Kilka lat temu działało tu biuro jakiejś firmy. Miła Pani wpuszczała ciekawskich do środka by mogli podziwiać wnętrza. Czy tak jest nadal? Nie wiem. W weekend nikogo nie było, musieliśmy zadowolić się tym co czekało na nas na zewnątrz. Przy pałacu znajduje się park, ale jest on bardzo zaniedbany, więc ze spaceru nici.
Pałac nie jest duży, nie jest mocno zdobiony poza wieżą, ale to jest chyba właśnie jego urok. Jest ładny. Najlepiej przyjechać tu w czasie kwitnienia magnolii. To one strzegą podjazdu pałacowego 😊.



Legenda pałacowa
Nie wiadomo, którego z właścicieli dotyczy legenda, ale jak to z legendami bywa, nie wiadomo czy jest prawdziwa ani czy nawet posiada ziarnko prawdy w sobie….
Pewnego dnia właścicielka pałacu postanowiła wyjść z niego by pokontemplować naturę i udała się nad staw, znajdujący się tuż za pałacem. Pech chciał, że jakimś cudem zamiast spokojnie siedzieć na ławce i zachwycać się otaczającą naturą wpadła do wody i zaczęła się topić. Krzyk jej niósł się po okolicy, dotarł do uszu męża, który bez chwili zastanowienia ruszył na pomoc małżonce. Nieszczęścia chodzą parami, niestety nie udało mu się uratować żony, samemu jednak też nie udało mu się wyjść bez szwanku. Oboje utonęli. Rzekomo najstarsi mieszkańcy Naratowa wspominają, że w czasie pełni księżyca można zobaczyć postać Pani zmierzającej wokół stawu oraz słychać przeraźliwe krzyki zrozpaczonego mężczyzny, któremu nie udało się uratować żony.



Co można zobaczyć w okolicy?
- Pałac w Osetnie – 9 km
- Góra – 10 km
- Pałac Bełcz Wielki – 12 km
- Pałac w Glince – 12 km
- Ciekawa wieś Wyszanów – 16 km
- Głogów – 28 km
- Zamek w Rydzynie – 33 km