Kłomino (woj. zachodniopomorskie) zanim zostało okrzyknięte opuszczonym i „najbardziej nawiedzonym” miejscem w Polsce była to niemiecka baza wojskowa, następnie znajdował się tu obóz jeniecki. Za czasów rosyjskich miasto było wyjęte spod polskiej jurysdykcji. A co dzisiaj zostało z dawnego miasta? W większości zostało wyburzone, ale znaleźliśmy kilka smaczków dla których warto tu się wybrać.
Spis Treści
Krótka historia Kłomina
Westfalenhof
Kłomino powstało w latach 30 XX wieku jako baza wojskowa obsługująca pobliski poligon artyleryjski Wermahtu. Za niemieckich czasów miasto nazywało się Westfalenhof. Wraz z wybuchem II wojny światowej miasto przeistoczono w obóz jeniecki. Przetrzymywano tu oficerów polskich, francuskich i rosyjskich. Po wojnie w lesie znaleziono mogiły zabitych oficerów. Możliwe, że to nie wszystkie. Niemcy mogli tu unicestwić nawet 30 tysięcy oficerów. W 1945 roku uciekając przed armią czerwoną więźniowie obozu zostali zabrani przez Niemców w tzw. „marsz śmierci”.
Warto przejść się przygotowaną ścieżką opisującą dawny Oflag IID Gross Born.






Gródek
Tak nazywało się Kłomino po wkroczeniu i zajęciu tego terenu przez armię czerwoną w 1945 roku. Rosjanie (dokładnie 82. Gwardyjski Pułk Strzelców Zmotoryzowanych) zaadoptowali ten teren pod siebie. Wyburzyli około 50 poniemieckich budynków na poczet typowych dla siebie bloków. Tak powstały w Gródku bloki tzw. leningrady. Chodzą słuchy, że cegła z wyburzonych budynków miała trafić na odbudowę Warszawy (nie potwierdzamy i nie zaprzeczamy). Gródek zamieszkiwali wojskowi z całymi swoimi rodzinami aż do 1992 roku. Przez cały ten czas miasto było wyjęte spod polskiej jurysdykcji i nie występowało na mapach.


Kłomino
Po opuszczeniu miasta przez Rosjan w 1993 roku władze polskie starały się zachęcić Polaków do zamieszkania w Kłominie. Były też plany stworzenia tu więzienia, ośrodka deportacyjnego dla obcokrajowców czy bazy NATO. Nic z tych planów nie wyszło. Ostatecznie nieliczni zamieszkali w Kłominie. Nie ma się co dziwić – jest to osada leśna oddalona od większych miast z trudnym dojazdem. Chętnych nie było. Pod tym względem więcej szczęścia miało pobliskie Borne Sulinowo.

Swego czasu pojawiła się oferta sprzedaży miasta za 2 miliony złotych, jednak nie pojawił się żaden chętny. W sumie nie ma się co dziwić.
W 2008 roku zaczęły się pierwsze wyburzenia budynków w Kłominie, demontaż oświetlenia ulicznego i zrywanie poniemieckiej kostki brukowej. Czy to oznacza, że od tego czasu nikt tu nie mieszkał? Wręcz przeciwnie. W 2012 roku Kłomino zamieszkiwało 12 osób. Niezła różnica biorąc pod uwagę, że Gródek zamieszkiwało około 5 tysięcy osób.
Nasze zdjęcia pochodzą z 2023, 2024 i 2025 roku.
Co zostało z dawnego miasta?
Jeszcze kilka lat temu można było zwiedzać poradzieckie bloki, plac apelowy, ruiny domu oficera. Jak to wygląda dzisiaj? Pozostał czytelny układ ulic (bez kostki brukowej z resztkami asfaltu), widać gdzie znajdował się plac apelowy i można powiedzieć, że to tyle. Z całego miasta uchowały się cztery budynki – trzy koszarowce poniemieckie i jeden blok tzw. leningrad.



Zastanawiacie się czemu tylko tyle i dlaczego tylko to? Okazuje się, że te budynki mają swoich właścicieli. O ile koszarowce nie dziwią o tyle blok już tak. Swego czasu jeden Pan zakupił cały blok z myślą o stworzeniu agroturystyki. Temat upadł. Jeśli się jednak pomysł spodobał to jeden z koszarowców jest dzisiaj na sprzedaż 😉.
Koszarowiec przy którym znajdowała się poradziecka płaskorzeźba (zniszczona, już jej nie ma) dzisiaj nie jest opuszczony. Siedzibę swoją miało tam nadleśnictwo, jednak zdążyli się stąd wynieść. Nie udało im się zakupić tego budynku dlatego zmienili miejsce bytowania. Dzisiaj budynek jednak ponownie jest zajęty. Ciężko powiedzieć przez kogo. Jednak w Kłominie nadal mieszka kilka osób.


Z roku na rok teren coraz bardziej zarasta i jest coraz mniej dostępny. Odnalazłam w lesie piwnice jakiegoś budynku, być może to dawny Dom Oficera jednak pewności nie mam. Co jednak pozostało i robi wrażenie? Strzelnica! To tam Niemcy a następnie Rosjanie testowali naboje. Pozostałości po kulach widać do dzisiaj. Jednak nie to jest najciekawsze w tym obiekcie. Ruszyliśmy na strzelnice by znaleźć dawne podpisy Rosjan stacjonujących i mieszkających w Kłominie. Podpisywali się imieniem, nazwiskiem, miejscem z którego pochodzili oraz wpisywali daty – prawdopodobnie daty stacjonowania w Kłominie.



Co można zobaczyć w okolicy?
- Wrzosowiska Kłomińskie – 5 km
- Obiekt specjalny 3002 – 10 km
- Borne Sulinowo – 20 km
- Wysadzony most na Gwdzie – 26 km
- Grupa Warowna Góra Śmiadowska – 27 km
- Wieża Biskarcka w Okonku – 28 km
- Ruiny pałacu w Juchowie – 37 km