Góry Bystrzyckie – Strażnik Wieczności – historia, szlak i ciekawostki na trasie

Strażnik wieczności to figura kamiennego mężczyzny owiana tajemniczymi historiami. Znajdziemy ją na drodze zwaną Wiecznością w Górach Bystrzyckich (woj. dolnośląskie) na ziemi kłodzkiej, czyli na drodze łączącej Pokrzywno z Hutą. Czy już sam opis nie brzmi tajemniczo? Cała okolica i postać strażnika taka właśnie jest. Zapraszamy na szlak oraz do poznania Szarego Mężczyzny!

Spis Treści

Kilka słów o Strażniku Wieczności

Strażnik Wieczności, Szary Człowiek (Grauer Mann), Kamienny Człowiek (Steinerner Mann) – wszystkie te określenia tyczą się jednej i tej samej rzeźby i wszystkie ją opisują doskonale. Pierwotnie Szary Człowiek stanął na Drodze Wieczności w XIX wieku – bardzo możliwe, że w 1872 rok. Kim był Strażnik Wieczności? Do końca nie wiadomo – najprawdopodobniej był po prostu drogowskazem. Na mufce znajdziemy strzałkę z nazwą Nesselgrund, czyli kierunek i niemiecką nazwę Pokrzywna. Wszystko się zgadza! Trzeba jednak przyznać, że jest to dość nietypowy drogowskaz 😉. Tym oto sposobem związane z nim jest wiele opowieści. Jedna z nim jest o tym, że Szary Człowiek został postawiony w miejscu, w którym wcześniej ktoś zamarzł.

Po wojnie drogowskaz stracił nos, następnie nawet głowę po czym został skradziony. Dzisiejsza jego wersja to rekonstrukcja z 1989 roku wykonana przez wrocławskiego artystę Andrzeja Pękalskiego. Na Drodze Wieczności stanął ponownie w 1990 roku.  

Grauer Mann

Legendy o Strażniku Wieczności

  • Najczęściej pojawiającą się legendą jest ta, w której Szary Człowiek jest swoistym strażnikiem mieszkańców okolicznych wsi. Przychodzą oni do niego porozmawiać, by przeżyć chwile uniesienia a także otrzymują od niego srogie kary. Strażnik był pobłażliwy dla młodych, zakochanych par, które nie miały poparcia wśród rodziny.
  • Hrabia Herberstein z pobliskiego Gorzanowa miał spółkować z władcą cesarskim w Wiedniu, co było dość niestosowne. Przekazywał mu zasłyszane informacje z okolicy. Prusacy gdy dowiedzieli się o tej podwójnej grze hrabiego, za wszelką cenę chcieli go schwytać. W dniu w którym wojska pruskie wdarły się do pałacu w Gorzanowie hrabia zdążył uciec tylnymi drzwiami przebrany za parobka. Jeden z Prusaków w pewnym momencie zorientował się i zaczął się pościg za hrabią. Herberstein dobiegł do lasów, które stanowiły jego własność i tu zaczęła się pomoc Strażnika Wieczności. Najpierw sprawił on, że odgłosy lasu odwróciły uwagę od uciekającego hrabiego a następnie Prusacy widząc w ciemności postać pomyśleli, że im się udało odnaleźć uciekiniera. Oddali strzał, pocisk jednak odbił się od Szarego Mężczyzny tym samym trafiając i zabijając oprawcę. Prusacy rzucili się na nieruchomą postać by pomścić kolegę, widząc jednak, jak bardzo się pomylili zaniechali pościgu, zabrali tylko ze sobą ciało zmarłego kolegi. Tym oto sposobem hrabia zdołał uciec za granice. Na pamiątkę tej historii odnoga Drogi Wieczności została nazwana Drogą Wielkiego Strachu.  

Szlakiem do Strażnika Wieczności

Na szlak ruszyliśmy ze wsi Wójtowice przy ul. Górnej. Jeśli jedziecie autem są dwa miejsca parkingowe gdzie możecie je zostawić:

  • Na parkingu pod kościołem w Wójtowicach (Parafia rzymskokatolicka św. Marii Magdaleny) – wtedy czeka niezła górka do przejścia,
  • Pod Wataszką Guest House – tylko tak by nie przeszkadzać właścicielom, auto można zostawić na poboczu (jest miejsce na 1-2 auta).

Dojeżdżając do końca wsi natraficie na zakaz parkowania oraz znak zakazujący wjazd do lasu/zakaz ruchu.

Ruszając w górę w lesie weszliśmy na szlak zielony. Po drodze mijało nas kilka aut, jednak nie ma co ryzykować mandatem, proponujemy lepiej się przejść 😉. Po drodze zboczyliśmy na szlak żółty ze względu na Fort Wilhelma, który chcieliśmy zobaczyć (o nim zaraz), jednak nie na długo, gdyż znowu weszliśmy na szlak zielony. W lesie ścieżka jest dobrze oznakowana drewnianymi tabliczkami, które kierują do Strażnika Wieczności.

Po wejściu na Drogę Wieczności nie ma możliwości się zgubić – jest to prosta droga, która łącznie ma 5,5 kilometra. Droga ta łączyła Pokrzywno z Hutą. My jednak nie przeszliśmy całego tego dystansu, gdyż nie było takiej potrzeby. Strażnik Wieczności znajduje się bliżej początku drogi. Żeby wydłużyć sobie trasę zboczyliśmy na Ścieżkę Wielkiego Strachu, która okazała się drogą leśną przez, która miejscami trudno było przejść.

Szlak nie jest wymagający, nie należy do szlaków widokowych – idzie się wśród drzew. Ale warto się tutaj wybrać, żeby poobcować z naturą.

 Wójtówice – Fort Wilhelma – Strażnik Wieczności – Ścieżka Wielkiego Strachu – Wójtowice – 6,8 km – 2 h

Jeśli ruszycie spod kościoła dystans się wydłuży do 9 km

Ciekawostki na trasie

  • Fort Wilhelma – został nazwany na cześć króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II Hohenzollerna. Powstał w XVIII wieku by bronić granicy pruskiej przed najazdem austriackim. W okolicy powstało kilka umocnień, które miały być uzupełnieniem do wcześniej powstałych twierdz w Kłodzku i Srebrnej Górze. Dość szybko się okazało, że wybór miejsca na wybudowanie fortu Wilhelma to był totalny niewypał. Ilość mglistych dni była tak duża a tym samym szansa na niepostrzeżony najazd wroga również. Ukształtowanie terenu działało na korzyść najeźdźców – w łatwy sposób mogli się skryć w dolinach. Dodatkowo ciężko było napełnić fosę fortu wodą… Fort nie został nigdy wykorzystany militarnie. Tym oto sposobem  Fryderyk Wilhelm III postanowił zaprzestań finansowania fortu a nawet zawnioskował o jego rozbiórkę. Materiały z fortu zostały jednak ponownie wykorzystanie m.in. przy budowie wiaduktów kolejowych w Bystrzycy Kłodzkiej. Dzisiaj można zwiedzać ruiny fortu Wilhelma z zachowaniem szczególnej ostrożności!  
  • Kamień z niemieckim napisem –1939 – 194… Unter der Sieg – jest to najprawdopodobniej miejsce, w którym zginął w walkach żołnierz. Żeby dotrzeć do kamienia należy zejść ze szlaku,
  • Kamień ze swastyką, na którym można przeczytać napis – Stein du musst vergehn, Drittes Reich sollst bestehn, co w luźnym tłumaczeniu oznacza, że kamień nie przetrwa w odróżnieniu od Trzeciej Rzeszy. Jak to się pięknie zestarzało i dzisiaj wydaje się dość ironiczne 😉. Bez dwóch zdań jest to pamiątka z niepewnych i niechlubnych lat niemieckiej historii drugowojennej. Żeby dotrzeć do kamienia należy zejść ze szlaku.

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis zachęcamy do postawienia nam wirtualnej kawy. Przeznaczymy ją na rozwój bloga😊!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Co można zobaczyć w okolicy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *