Zamek-Klasztor i dworzec kolejowy w Otyniu – kontrasty w lubuskim

Otyń to niewielkie miasto położone dosłownie żabi skok od Nowej Soli (woj. lubuskie). Przechodzi przez nie ścieżka rowerowa Kolej na Rower stworzona na dawnej linii kolejowej 371 prowadzącej z Żagania do Wolsztyna. To nie jedyna atrakcja w mieście – kiedyś był zamek a dzisiaj są ruiny klasztoru jezuitów. Miasto pomału otwiera się na turystów, dlatego zobaczcie co zwiedziliśmy w Otyniu.

Spis Treści

Krótka historia

Zanim dojdziemy do klasztoru trzeba wspomnieć, że w XV wieku został wzniesiony tu zamek przez rodzinę Zabeltitz, właścicieli Otynia. Władysław Jagiellończyk jednak sprzedał Otyń nowym właścicielom – tym sposobem bracia von Rechenberg w 1516 roku stali się posiadaczami zamku. Przeobrazili go z gotyckiej w renesansową rezydencję. Rechenbergowie w testamencie zapisali swoją posiadłość zakonowi jezuitów – w 1645 roku trafiła ona w ich ręce.

Kilka lat później jezuici zamek przekształcili w klasztor dokonując m.in. powiększenia kaplicy. Kolejna przebudowa nastąpiła po pożarze z 1702 roku pod okiem włoskiego architekta Stefano Spinettiego. Wzniósł on trzy skrzydła klasztoru oraz kaplicę w stylu barokowym. Klasztor należał do jezuitów do czasu likwidacji zakonu w 1776 roku. Przez jakiś czas w klasztorze działał Królewski Instytut Szkolny, by następnie przejść w ręce Bironów i Rudolfa von Fiedenthal – ostatniego właściciela Otynia. Był nim do 1945 roku.

Po dawnym zamku zachowały się częściowo mury w budynku bramnym, reszta to już klasztor.

Klasztor po 1945 roku. Światełko w tunelu?

W czasie akcji „wyzwoleńczej” czerwonoarmiści nie oszczędzili klasztoru – zniszczyli go i splądrowali jak mieli w zwyczaju. W 1954 roku część zabudowań spłonęła, mimo późniejszego zabezpieczenia nie pomogło to zabytkowi. Klasztor w latach 70 XX wieku częściowo zamieszkiwany był przez pracowników pobliskiego PGR-u. W latach 90 XX został sprzedany prywatnemu inwestorowi. Od tego czasu obiekt popadał w coraz większą ruinę. Ale… w ostatnim czasie gmina odzyskała klasztor! Ona jest właścicielem i ma wielkie plany co do zabytku.

Na samym początku chce zabezpieczyć obiekt i udostępnić park zwiedzającym by w późniejszym czasie zabrać się za „grubszy temat”, czyli odbudowę. Niestety mimo zgłoszeń klasztor nie załapał się na finansowanie jego działań. Z tego też powodu przed wejściem znaleźliśmy rusztowania, które wyglądało jakby stało tam od dawna. Jest jednak plan B – by uczniowie Budowlanki z Zielonej Góry uczyli się fachu testując swoje umiejętności na dawnym klasztorze w Otyniu. Nie brzmi to jakoś dobrze mimo najszczerszych dobrych chęci…

Ale reasumując – plany są, może i realizacji się doczekamy, więc warto odwiedzić Otyń. Jakby doszło do działań remontowych – fajnie mieć porównanie.

Zwiedzanie?

Wejście na teren klasztoru odbywa się na własną odpowiedzialność. Park, który ma zostać udostępniony dzisiaj jest strasznie zarośnięty. Wejście do klasztoru nie należy do najbezpieczniejszych. Niektóre elementy trzymają się na słowo honoru. Ale na dziedzińcu jest coś ciekawego – mianowicie ogromne i stare drzewo, które wygląda jakby było tu wklejone. W okresie bezlistnym na pewno jest lepiej widoczne, chociaż i nam udało się je zobaczyć i byliśmy nim zachwyceni.

Podeszliśmy też pod pobliski dawny silos. Jak się okazało stamtąd widać klasztor, więc mogliśmy na niego spojrzeć z innej strony. Jest totalnie niepozorny! Nie ma co ukrywać, że największe wrażenie robi kaplica i jej ogrom. Jeśli lubicie opuszczone kościoły to i tutaj Wam się spodoba.  

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis zachęcamy do postawienia nam wirtualnej kawy. Przeznaczymy ją na rozwój bloga😊!

Dworzec kolejowy w Otyniu, czyli Kolej na Rower

Aż wstyd się przyznać, ale podążając ścieżką rowerową Kolej na Rower w maju ominęliśmy dworzec w Otyniu. Zrobiliśmy to przypadkowo. Wszystko przez to, że nocleg mieliśmy w Nowej Soli a po drodze chcieliśmy zobaczyć jeszcze stary cmentarz ewangelicki. Przez to po wyruszeniu z noclegu i przystanku na cmentarzu włączyliśmy się na ścieżkę rowerową tuż za Otyniem. Dlatego też musieliśmy tu wrócić 😊

Co najśmieszniejsze to przez całą naszą drogę mówiliśmy, że aż się prosi by na którymś dworcu zrobiono kawiarnię. No i masz – to wszystko znajdziecie w Otyniu 😉!

Przez Otyń przechodziła linia kolejowa 371 Żagań-Wolsztyn, która dzisiaj jest nieczynna. Na ok. 50 km odcinku tej linii stworzono ścieżkę rowerową w miejscu dawnych torów. O niej opowiemy innym razem, ale jednym z przystanków na ścieżce nazwanej Kolej na Rower jest właśnie dworzec w Otyniu. Dzisiaj wyremontowany zachęca do zatrzymania się albo nawet przyjechania tutaj specjalnie. Działa tu Gminne Centrum Kultury jako Przystanek Kultura oraz Kawiarnia Mamma Mia. Zjecie tu smaczny deser i napijecie się kawy lub herbaty co my też uczyniliśmy. Było smacznie a cały wystrój zachwyca i bardzo cieszy!

Co można zobaczyć w okolicy?

  • Nowa Sól – 5 km
  • Zamek Karolat – 14 km
  • Most w Stanach – 15 km
  • Kożuchów – 17 km
  • Bytom Odrzański – 18 km
  • Zamek Broniszów – 26 km

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *