Kazimierz Dolny, wąwozy, ruiny zamku, wiatraki, Wisła i inne dobrocie

Kazimierz Dolny – miasteczko położone na prawym brzegu Wisły, które zasłynęło jako ważny port przeładunkowy na szlaku wodnym łączącym stolicę z morzem. Miasto stało się zamożne dzięki potrzebie składowania przewożonych rzeczy – spichrze powstawały tu jak grzyby po deszczu. W najlepszym okresie w miasteczku było ich aż 60. To bardzo dużo biorąc pod uwagę jak jest ono niewielkie.

Wycieczka do Kazimierza Dolnego była naszym pierwszym zetknięciem z lubelszczyzną. Wcześniej nie byliśmy nigdy w tych rejonach Polski. I jak wrażenia? Zaraz przeczytacie 😉

Kwestie techniczne jak się tu dostać, gdzie zaparkować, jak się poruszać?

Jadąc z Bydgoszczy dostaliśmy się do Kazimierza przez Puławy. Można też skorzystać z promu, który przeprowadzi Was przez Wisłę na wysokości Nasiłowa lub Janowca. Korzystaliśmy z promu w Janowcu o czym wspomnę później.

Koszt prom Janowiec 12 zł samochód osobowy z kierowcą, pasażer 7 zł

Koszt prom Nasiłów 10 zł samochód osobowy z kierowcą, pasażer 5 zł

W całym centrum Kazimierza jest zakaz parkowania na ulicach poza parkingami do tego wyznaczonymi. Parkingów jest naprawdę sporo, ceny wahają się od 10 zł do 20 zł za cały dzień (lub 5 zł za godzinę). Z naszych obserwacji wynika, że parking przy zamku (o dziwo) należy do tych najtańszych.  Koło ul. Plebanka znajduje się darmowy parking, ale jest bardzo mały. Ciężko trafić tu na wolne miejsce. Sami nie korzystaliśmy z parkingu, ponieważ zostawiliśmy auto na posesji, w której mieliśmy nocleg i zamierzaliśmy wszystko zwiedzić na nogach 😊.

Jeśli nie pieszo to w centrum można znaleźć kilka wypożyczalni rowerów lub skusić się na zwiedzanie Kazimierza meleksem lub autem terenowym.

panorama kazimierz dolny

Najważniejsze atrakcje Kazimierza

Rynek i kamienice

Wydawać by się mogło, że cała zabudowa rynku ma już swoje lata, jednak zdecydowana większość to rekonstrukcja. Kazimierz bardzo ucierpiał w czasie I wojny, następnie przez liczne pożary. Działania wojenne w 1944 roku na linii Wisły doprowadziły do zniszczenia zabudowy miasta. Dopiero po 1945 rozpoczęto odbudowę miasta pod okiem Karola Sicińskiego. Najbardziej okazałe na całym rynku są kamienice Przybyłów – Krzysztofa i Mikołaja, którzy przyozdobili je wizerunkami swoich świętych patronów. Gdy się przyjrzymy zobaczymy wyrzeźbione na nich sceny walk zwierzęcych – gryf z lwem, kozioł z lisem. Legenda głosi, że jest to nawiązanie do każdego kupca, który był – lotny jak gryf, waleczny jak lew, chytry jak lis i uparty jak kozioł.

kamienice przybylow kazimierz dolny
rynek kazimierz dolny

Idąc przez rynek nie sposób nie zauważyć rzeźby psa Werniksa z wytartym noskiem (który przynosi szczęście). Zgodnie z legendą pies ten był królem wszystkich okolicznych psów. Pokonywał codziennie drogę z Janowca do Kazimierza – o własnych łapach lub tak jak turyści za którymi podążał, promem a nawet autostopem. Psy zdobyły sławę wśród artystów z Kazimierza, często umieszczali je w swoich obrazach i szkicach jako element dopełnienia magicznej atmosfery miasteczka.

rzezba psa werniksa

Na środku rynku znajduje się studnia, aktualnie zmodernizowana na początku XX wieku. Turyści nadal wierzą w cudowne właściwości pozyskiwanej tu wody, która ma zapewnić szczęśliwy powrót do Kazimierza. Nie wiem, my nie potrzebujemy do tego szczęśliwej wody, wrócimy i bez tego! 😉

Baszta

jest to najstarsza budowla w Kazimierzu, podstała prawdopodobnie w XII wieku. Najniższa kondygnacja pełniła funkcję lochu więziennego, wyżej znajdowało się pomieszczenie mieszkalne, a na samej górze taras widokowy i obronny. Legenda głosi, że w lochu umarł z głodu Maćko Borkowic, skierowany tu z rozkazu samego Kazimierza Wielkiego. Kazimierz Wielki rozkazał poniżej baszty wznieść zamek, którego ruiny górują teraz nad miastem. W czasie potopu szwedzkiego zamek został spalony i tak popadał w ruinę. Zwiedzając ruiny zamku, w sumie dużo czasu to nie zajmie. Że tak powiem, to nic specjalnego. Dziwne dla mnie to jest, że w ruinach nie ma nawet tabliczek opisujących, gdzie znajdowały się jakie pomieszczenia, zero informacji, zero ciekawostek. Znajdziemy to dopiero w baszcie, którą większość osób zwiedza jako drugą 😉 W ruinach znajduje się punkt widokowy na całe miasto oraz Wisłę, który rekompensuje małe wcześniejsze rozczarowanie. Wejście na oba obiekty to koszt 10 zł za bilet normalny.

zamek kazimierzowski kazimierz dolny
widok z zamku na baszte

Nie można  nie wspomnieć o Górze Trzech Krzyży, na której znajdziemy trzy krzyże. (Odkrywcze, wiem).  Góra ta stanowi kolejny punkt widokowy na miasto i okolicę. Krzyże natomiast postawiono tu ku pamięci ofiar, które zmarły w czasie epidemii w latach 1705-1708. Wstęp na górę jest płatny (4 zł bilet normalny), można płacić tylko gotówką. Byliśmy na górze w godzinach otwarcia obiektu (9-21) i nikt nie pobierał opłaty. Warto wspomnieć, że podejście pod górę nie należy do najprzyjemniejszych, z tym, że zejście jest jeszcze gorsze. Trzeba bardzo uważać, żeby się nie przewrócić.

droga na gore trzech krzyzy
Droga na Górę Trzech Krzyży
gora trzech krzyzy
gora trzech krzyzy zachod slonca kazimierz dolny

Na drodze między rynkiem a wąwozami natrafiliśmy na Starą Chatę, chatę z XVIII wieku. Jest ona udostępniona do zwiedzania, ale w trochę inny sposób niż wcześniej nam znany. Nikt, nie pilnuje chaty, widnieje tylko tabliczka z „cennikiem za zrobienie zdjęcia”. Bardzo podoba mi się takie podejście. Spotkaliśmy się z tym także, przy ul. Góry, która prowadzi na Korzeniowy Dół, po drodze mieszkańcy na stoiskach samoobsługowych wystawiają swoje produktu m.in. owoce ze swoich ogródków. Wystarczy wrzucić monetę i pobrać sobie wybrany produkt. Wcześniej się z tym nie spotkałam, (słyszałam o takich praktykach stosowanych chociażby w USA) ale mam nadzieję, że będzie tak w wielu miejscach 😉 wzajemne zaufanie i szacunek!

stara chata kazimierz dolny
stara chata kazimierz dolny

Kazimierz Dolny słynie z wąwozów lessowych, które powstały w wyniku procesów erozyjnych. Najbardziej znanym wąwozem jest Korzeniowy Dół, który tak naprawdę jest głębocznicą – powstał w wyniku działania człowieka. Początkowo tędy wiodła ścieżka, następnie droga, dopiero później przez podmywanie opadów dół się pogłębił i zachwyca do dziś. Idąc tym wąwozem podziwiamy wystające korzenie i przeróżne kształty drzew. Wstęp płatny – 2 zł.

wawoz korzeniowy dol
wawoz korzeniowy dol
wawoz korzeniowy dol

Warto wybrać się na spacer po Bulwarze Nadwiślańskim, przy którym znajdziemy spichlerze, z których Kazimierz był kiedyś znany. Na ten moment pozostało już ich niewiele i nie pełnią już swojej funkcji a np. są hotelem.

spichlerz kazimierz dolny

Cmentarz żydowski (kirkut) – wraz z wjazdem wojsk hitlerowskich do Kazimierza, cała gmina żydowska została zlikwidowana, niestety ale macewy (nagrobki) zostały wykorzystane do brukowania ulic. W czasie II wojny światowej na terenie cmentarza dokonywano egzekucji na Żydach i Polakach. Dziś Ściana Płaczu stanowi pozbierane pozostałości potłuczonych płyt nagrobkowych. Zaprojektowano ją na wzór tej z Jerozolimy. Za Ścianą Płaczu znajduje się cmentarz. Miejsce wzywa do zadumy, można wyczuć atmosferę dawnych lat.

kirkut
sciana placzu kazimierz dolny
cmentarz zydowski kazimierz dolny

Koguty, wszędobylskie koguty – skąd te koguty?

Zanim przyjechaliśmy do Kazimierza to nawet o tych kogutach nie słyszeliśmy, z których Kazimierz tak słynie😉 wiąże się z tym legenda a jakże inaczej!

W zamierzchłych jeszcze pogańskich czasach na tych terenach pojawił się diabeł, któremu tak się tu spodobało, że postanowił tu osiąść. Po wybudowaniu klasztoru zamieszkał na dnie klasztornej fosy. Raz złapał koguta, którego zjadł. Tak mu zasmakował, że od tej pory wykradał mieszkańcom koguty, które stały się jego przysmakiem, jadł tylko je. Nastał jednak moment, w którym w całym Kazimierzu został tylko jeden stary, ale mądry kogut. Postanowił przechytrzyć diabła ukrył się tak, że diabeł nie mógł go znaleźć. W tym czasie zakonnicy poświęcili wodą święconą norę diabła i wszystko wokół. Diabeł po długich poszukiwaniach wrócił do swojej nory i nie mogąc znieść zapachu święconej wody uciekł szybko „gdzie pieprz rośnie”. Kiedy to wszystko ucichło stary kogut wyszedł na światło dzienne i od tego dnia stał się symbolem miasta.

Do teraz na każdym kroku symbol ten się pojawia w miasteczku. Możecie kupić drożdżowe ciasta w kształcie koguta. Skusiłam się, mi nie smakowało, no ale symbol to symbol, nie ma co tego negować 😉  pssss… jeśli odejdziecie od rynku ulicę dalej  to duży kogut będzie już w cenie małego, to tak jakby Wam zasmakował 😉

Byliśmy w Kazimierzu w tygodniu a ludzi było całkiem sporo. W piątek w godzinach porannych na rynku odbywał się targ warzywno-kwiatowo-miszmaszowy, co zaburza trochę zwiedzanie. Jeśli zamierzacie wybrać się za weekend w sezonie to przygotujcie się na tłumy. Jest to często wybieramy kierunek, ale nie ma się co dziwić 😉 Nie popełnijcie naszego błędu i nie zapomnijcie zabrać ze sobą płynu na komary. W miasteczku był problem, żeby kupić płyn niezbędny do funkcjonowania!

Nie samym Kazimierzem człowiek żyje. Co robić w okolicy?

prom kazimierz dolny janowiec nad wisla
Czekając na prom…

Warto odwiedzić Janowiec nad Wisłą. Wybraliśmy się na spacer kazimierskim wałem nadwiślańskim aż do promu, (po drodze mija się Kamieniołom) który nas przeprawił na drugą stronę rzeki. Prom działa bez zarzutu, całość trwa może z 10 minut. Do zamku w Janowcu można dojść od strony miasteczka lub tak jak my od strony „zielonej”. Mijając śluzę wystarczy skręcić w chaszcze, gdzie  zauważyć można schody, które prowadzą na punkt widokowy Manes. Znaleźliśmy to miejsce całkiem przypadkiem. Poza punktem widokowym obok znajduje się Knajpka – Manes Jadło z Pejzażem – , gdzie można odpocząć, zjeść i napić się przed dalszą tułaczką. Cudowne miejsce – cisza, spokój, wspaniali właściciele. Po raz kolejny spotkaliśmy się super podejściem. W lokalu płatność odbywa się tylko gotówką. Nie macie gotówki? Żaden problem, można wykonać przelew! Nic tylko polecać. Można tutaj poczuć się jak na końcu świata 😊

droga na punkt widokowy manes
Dojście do punktu widokowego Manes
manes jadlo z pejzazem
Jadło z pejzażem

Do Janowca trafiliśmy, w czasie, gdy zamek był zamknięty, przez zarazek  wykryty u pracowników muzeum. Stąd zwiedzanie wewnątrz nie było możliwe.

zamek janowiec nad wisla
Zamek powstał na początku XVI wieku i należał do rodziny Firlejów. Z budową związany był m.in. włoski architekt i rzeźbiarz Santi Gucci Fiorentino, Giovani Battista Falconi i Tylman z Gameren. Nawet z zewnątrz widać włoskie akcenty. W czasie potopu szwedzkiego zamek ucierpiał, ale nie tak jak później w trakcie wojny Napoleona z Austrią gdy stał się ruiną. W 1928 roku zamek wraz z 16 hektarami ziemi kupił Leon Kozłowski za kwotę 4500 zł. Po wojnie był to prawdopodobnie jedyny zamek prywatny w Polsce. Dzisiaj się wierzyć nie chce, kwota wręcz wydaje się śmiesznie niska, chociaż wiadomo, że wartość pieniądza była w tamtych czasach inna, bla,bla bla… sprzedał natomiast ruinę Muzeum Kazimierza Wielkiego za 1 milion ówczesnych złotych 😊 Bilet normalny to tylko 12 zł (ulgowy 8 zł) a umożliwia zwiedzanie jeszcze dworku, spichrza i stodoły znajdujących się obok.
dwor ziemianski z moniak
Dwór ziemiański z Moniak

Kolejny punkt obowiązkowy to Męćmierz. Można dojść tutaj od promu do Janowca wałem lub podjechać autem. My po 22 kilometrach spaceru do Janowca i z powrotem zdecydowaliśmy się na podjechanie autem. Darmowy parking znajduje się zaraz na wjeździe do wioski. Pierwszy punkt do zwiedzenia to punkt widokowy Albrechtówka, z którego rozpościera się panorama na przełom Wisły oraz na zamek w Janowcu. Przepięknie! Idąc wioską dalej w stronę Wiatraka Koźlaka miałam wrażenie jakby czas się tutaj zatrzymał w dobrym tego słowa znaczeniu. Kiedyś w Kazimierzu były 4 wiatraki tego typu, obecny wiatrak został tutaj w oryginale przeniesiony z terenów Lubelszczyzny. Aktualnie wiatrak jest zamieszkały, można wejść na teren posesji gdy bramka jest otwarta przy zachowaniu ciszy i spokoju. Miejsce jest magiczne (tak wiem znowu) stąd widać Rezerwat Przyrody Krowia Wyspa.

Byliśmy tutaj tuż przed zachodem słońca. Przepięknie. Punkt obowiązkowy! Na powrocie zatrzymaliśmy się coś zjeść w Karczmie u Kazika. Trochę nas zdziwiło, że w takiej małej wsi, gdzie turystów nie spotkaliśmy znajduje się taki punkt. Jedzenie domowe, bardzo dobre, ale nie to jest kluczowe. Właściciel Kazimierz to człowiek artysta, którego warto poznać i o którym ciężko zapomnieć. Będziecie tutaj, wstąpcie!

wiatrak kozlak mecmierz
krowia wyspa
Widok na Krowią Wyspę
karczma u kazika
Karczma u Kazika

Warto wspomnieć o miejscu, którego sami nie zdążyliśmy zwiedzić, a więc mowa tu o Bochotnicy. Esterka byłą żydowskiej kochanki Kazimierza Wielkiego. Król zabrał Esterkę do swojego zamku, następnie rozkazał wybudować jej własny zamek w Bochotnicy (faktycznie zamek ufundowała rodzina Firlejów). Estera urodziła Kazimierzowi dwójkę synów, mieszkańcy Kazimierza traktowali Esterę jak swoją żydowską królową. Dzięki niej, Kazimierz wybudował w mieście synagogę. Z samego zamku Esterki pozostała już tylko ruiny, a dokładnie jedna ściana.

Podsumowując: ja jestem zachwycona. Piękne tereny, przemili ludzie, aż chce się tu wrócić i dalej zwiedzać lubelszczyznę. Polecamy!

Co można zobaczyć w okolicy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarz do “Kazimierz Dolny, wąwozy, ruiny zamku, wiatraki, Wisła i inne dobrocie”