Pałac Osowo Gostyńskie – wyjątkowe miejsce na nocleg

Osowo to niewielka wieś w województwie wielkopolskim znajdująca się niedaleko Gostynia oraz Lubinia. Chociaż sam Lubiń może nie za dużo mówić – nadal znajduje się tam Opactwo Benedyktynów z którego słynie. To właśnie z nim związane jest Osowo. Była to swego czasu wieś duchowna należąca do opata. Dzisiaj mała wieś nie wyróżnia się niczym szczególnie. W gąszczu zabudowań uchował się niewielki pałac-dwór z XIX wieku. Dzisiaj to hotel, w którym można spędzić weekend lub urlop i przenieść się w czasie. Dodatkowo serwowane jest tu pyszne śniadanie przy którym można poczuć się jak szlachcic 😉. Szukacie nietuzinkowego noclegu by wypocząć i zwiedzić okolice? To miejsce jest do tego idealne!

ZOBACZ TAKŻE: Zamieszkaj w zamku Dobroszyce!

Krótka informacji o pałacu

  • Pałac – chociaż częściej pojawia się pod nazwą dworu (będziemy stosować zamiennie) – pochodzi z połowy XIX wieku,
  • Został przebudowany przez pruskiego architekta na fundamentach budynku z 1650 roku,
  • W czasie II wojny światowej oraz w czasie „wyzwalania ziem” dwór nie ucierpiał,
  • Po wojnie znajdował się tu PGR, w późniejszym czasie szkoła. Wiązało się to z przebudową więc i niszczeniem zabytkowych wnętrz, więc jeszcze naście lat temu wchodząc do pałacu witały wchodzących łazienki,
  • Co stało się z wyposażeniem pałacu? Najprawdopodobniej zostało rozkradzione przez okolicznych mieszkańców i szabrowników (historia jakich wiele…). Od 12 lat pałac dostał drugą szansę i sukcesywnie przywracany jest mu dawny blask,
  • Na przyszły rok zaplanowany jest remont elewacji pałacu – więc i z zewnątrz zacznie wyglądać dostojnie! 😊

Nocleg w pałacu – nasze wrażenia

Nocleg zarezerwowaliśmy przez stronę booking.com. Wybraliśmy właśnie ten pałac ze względu na wnętrza (mimo nienajlepszych zdjęć nam się spodobały) oraz serwowane śniadanie (wliczone już w cenę!). Co możemy powiedzieć po weekendzie spędzonym w pałacu? Stwierdzenie, że wszystko zależy do ludzi nabrało tutaj innego znaczenia. To dzięki właścicielowi nasz weekend okazał się niezapomniany i wyjątkowy. Ale po kolei.

Pan Daniel Warchałowski zakupił pałac 12 lat temu i podniósł go z ruiny. Wyposażenia w pałacu nie było, z dawnych czasów zachowały się oryginalne drzwi wejściowe oraz schody (chociaż dzisiaj przykryte) i tralki. Niewiele. Dzisiaj wnętrza przenoszą nas do dawnych lat za sprawą ogromu antyków i obrazów. Znalazł się też kącik rodziny Warchałowskich – chociaż nie żyli w tym pałacu to rodzina od strony mamy Pana Daniela pochodzi z Wielkopolski. Zresztą we wnętrzach oraz na bramie można znaleźć ich herb rodowy. Czekamy na książkę Pana Daniela o pałacu, okolicy i perypetiach jego rodziny! Opowiedział nam małe co nieco więc trzymamy kciuki aż to wszystko spisze!

Jako że w pałacu byliśmy sami to nasze śniadania wyglądały jak śniadania serwowane dla szlachty. Długi przystrojony strój z ogromem sztućców oraz kieliszkami i wyjątkową zastawą. W tle leciała muzyka z dawnych lat co dopełniło całości. Nie możemy nie wspomnieć o tym, że śniadanie było obfite i zróżnicowane. A dzięki otoczeniu aż się nie chciało kończyć tego rytuału.

Czy są jakieś minusy? Można by się przyczepić do czystości – na żyrandolach można zobaczyć pajęczyny – ale nam to nie przeszkadzało. Kiedyś takie obiekty były pod opieką służby, dzisiaj właściciele są sami. Jesteśmy w stanie zrozumieć, że mogą zdarzyć się niedociągnięcia. Biorąc jednak pod uwagę to co właściciel nam opowiedział o swojej rodzinie, pałacu, pokazał zdjęcia sprzed remontu pałacu i w trakcie – jesteśmy oczarowani i spokojnie przyjechalibyśmy tu drugi raz.

Jeśli lubicie klimatyczne miejsca tworzone przez nietuzinkowe osoby – to miejsce dla Was.
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli spodobał Ci się nasz wpis zachęcamy do postawienia nam wirtualnej kawy. Przeznaczymy ją na rozwój bloga😊!

Gdzie zjeść w okolicy? Domowo w Domovej

Mamy do polecenia restaurację, która z zewnątrz nie zachęca do wejścia, ale nie oceniajmy książki po okładce! Jedzenie jest przepyszne – dawno w żadnym innym miejscu nie zachwycaliśmy się każdym jednym elementem obiadowym. Buraczki, kapusta a nawet ziemniaki były przepyszne. Nie wspominając o mięsie. Co zamówiliśmy? Adrian ogromny kotlet podawany na desce, ja natomiast roladę. Obłędnie dobre.

To miejsce dopiero zaczyna, więc jeszcze dziś można tu przyjechać bez rezerwacji. Myślę jednak, że to tylko kwestia czasu! Porozmawialiśmy chwilę z właścicielką i możemy jej życzyć tylko powodzenia. Ma kobieta pasję i zaangażowanie. A, że to się zawsze obroni to jeszcze o tej knajpie usłyszycie. Zapiszcie sobie – DOMOVA w Nowym Dworze koło Lubinia.

Co można zobaczyć w okolicy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *